• Wpisów:32
  • Średnio co: 53 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 18:31
  • Licznik odwiedzin:2 984 / 1767 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
You Held my hand and then you slipped away And i may never see your face again so tell me how to fill the emptiness inside Without love, what is life?
 

 
*Miłość jest jak morderca. Wcale nie jest ślepa. To kanibal o wyjątkowo ostrym wzroku. Przypomina wiecznie głodnego robaka.

*Jedno drzewo - może być początkiem lasu.
Jeden uśmiech - Może rozpocząć przyjaźń.
Jedna ręka - może podnieść duszę.
Jedno słowo - może wyznaczyć cel.
Jedna świeca - może rozświetlić mrok.
Jeden śmiech - może zwyciężyć przygnębienie.
Jedna nadzieja - może podnieść na duchu.
Jeden dotyk - może pokazać, że Ci zależy.
Jedno życie - może przyczynić się do zmian.

*Życie. Tak trudne, lecz tak cenne. Tak krótkie, lecz tak piękne.

*I będę szczęśliwa! Choćbym miała sobie to szczęście kurwa namalować!!

* Wszystkie moje wady są częścią mojej doskonałości.

*Udowodnij sobie i innym, że potrafisz coś osiągnąć. Nie trać czasu na głupoty! Wstań i zrób coś dla siebie. Wystarczą tylko dobre chęci.

*Wyobraź sobie ciszę, gdyby ludzie mówili tylko to, co wiedzą.

* To przeznaczenie tu rozdaje karty. My tylko musimy rozegrać partię na jego zasadach.

* Coraz częściej dochodzę do wniosku, że im bardziej chcę zapomnieć, tym mocniej pamiętam.

*Coś pękło. Zaczęli żyć na odpierdol i poszło się jebać całe ich ​piękno.
 

 
"Li­zaki za­mieniły się na pa­piero­sy, niewin­ne stały się dziw­ka­mi.
Pra­ca do­mowa umarła śmier­cią na­turalną, a te­lefo­ny są używa­ne w kla­sie.
Co­la za­mieniła się w wódkę, a ro­wery w sa­mocho­dy.
Niewin­ne po­całun­ki przeis­toczyły się w dzi­ki seks.
Pa­miętasz kiedy "za­bez­pie­czać się" znaczyło włożyć na głowę hełm?
Kiedy naj­gor­szą rzeczą jaką mogłaś usłyszeć od chłopa­ka było to, że jes­teś głupia. Kiedy ra­miona ta­ty były naj­wyższym miej­scem na ziemi, a ma­ma była naj­większym bo­hate­rem?
Twoimi naj­gor­szy­mi wro­gami było Two­je rodzeństwo?
Kiedy w wyści­gach chodziło tyl­ko o to, kto po­bieg­nie szyb­ciej?
Kiedy woj­na oz­naczała tyl­ko grę kar­cianą.
Kiedy wkłada­nie spódniczki nie oz­naczało, że jes­teś suką.
Je­dyny­mi "nar­ko­tyka­mi" było le­kar­stwo na kaszel, a zioło oz­naczało piet­ruszkę, którą Two­ja ma­ma wrzu­cała do zu­py?
Naj­większy ból ja­ki czułeś to pie­cze­nie zdar­tych ko­lan i łok­ci.
I kiedy pożeg­na­nia oz­naczały tyl­ko "do zo­bacze­nia jut­ro"...



Do­rosłość... "
 

 
"Wyobraź sobie, że zdobyłaś nagrodę w konkursie:
Każdego ranka na Twoim koncie pojawi się 86 400 zł.
Nagroda ta ma jednak określone zasady,
tak jak w każdej grze.
Pierwsza zasada jest taka,
że wszystko to, czego nie wydasz w ciągu dnia,
będzie Ci zabrane,
nie możesz także przelać pieniędzy na inne konto.
Druga zasada jest taka,
że bank może zakończyć grę bez ostrzeżenia,
w każdej chwili może powiedzieć:
to koniec i zamknąć konto bez oferowania nowego.
Co byś zrobiła?
Zakładam, że kupiłabyś wszystko, czego pragniesz,
nie tylko sobie, ale także bliskim Ci osobom,
starałabyś się wydać kwotę do ostatniego grosza.
Ta gra jest prawdziwa
i każdy z nas ma takie „magiczne konto”,
tyle tylko, że nie pamiętamy o nim.
Tym magicznym kontem jest czas.
Codziennie rano budząc się, dostajemy 86 400 sekund
do przeżycia,
i zasypiając, tracimy je bezpowrotnie.
To, czego nie przeżyłyśmy, po prostu znika…
„Wczoraj” jest nie do odrobienia…
Każdego ranka od nowa dostajemy 86 400 sekund,
ale także każdego dnia
bank bez ostrzeżenia może przestać nam ten czas dawać.
Więc co zrobisz z danym Ci czasem?
Ile jest dla Ciebie wart? I jak go wykorzystasz?"


 

 
Miłość jest piękna, ale wymaga poświęceń.
Miłość jest piękna, ale czasem boli.
Miłość jest piękna, ale wymaga pracy.
Miłość jest piękna, ale wymaga tęsknoty.
Miłość jest piękna, ale wymaga zrozumienia.
Miłość jest piękna, ale wymaga zaufania.
Miłość jest piękna, ale wymaga wsparcia.
Miłość jest piękna, ale wymaga odwzajemnienia.
Miłość jest piękna, ale wymaga uczuć.
Miłość jest piękna, ale wymaga kłótmi, bo to aby się godzić.
Miłość jest piękna, ale WYMAGA....


#Troszkę dawno mnie nie było. Ale widzę, że dużo odwiedzin nie przybyło. Więc wgl. zastanawiam się, czy jest sens abym dalej tutaj była i zajmowała miejsce...


 

 
Mało we mnie ideału, niewielę potrafię, słabo gotuję, mam dwie lewe ręce, często tłukę szkło, a gdy je nieumiejętnie sprzątnę, pozostałe kawałki wbijają się innym w stopy. Ranię. Czasem nieświadomie, ale to robię, nie pamiętam imion, w ogóle mam słabą pamięć..
Udaję, że mam rację, gdy wcale jej nie mam, po to aby pozostawić na swoim, przecież mówię mało we mnie ideału, ale potrafię kochać tak bardzo mocno, potrafię się troszczyć tak bardzo, potrafię słuchać, chcę podać rękę, przytulić i wesprzeć, więc proszę Cię, gdy już się zezłościsz, niech to nie trwa długo. Wiesz, bo bardzo boję się zimna i obojętności.
 

 
"Spakowałam Cię do pudła z napisem "przeszłość" i wyniosłam na strych. Jakim cudem udało Ci się znów wejść do mojego życia? "
 

 
Nie ma Cię, gdy moje życie spada w dół i
Nie ma Cię, gdy wszystko łamie się na pół i
Nie ma Cie i nie wiem już gdzie jesteś, ale dobrze że nie wiesz co u mnie bo pękłoby Ci serce..
 

 
Mówią mi, że jestem zła. mówią, że jestem egoistką zapatrzoną w siebie, mściwą, wredną kobietą. lecz jak się zmienić, gdy ludzie codziennie dają tysiące powodów do bycia złym?
 

 
"Widzisz tego chłopaka co robi prace domowa pod szkoła? - nie mógł zrobić tego wczoraj, próbował wybić samobójstwo z głowy najlepszego przyjaciela.
Widzisz tą wytapetowaną laskę? - Boi się, że ktoś zobaczy jej blizny na twarzy.
Widzisz tego chłopaka, co nosi długie rękawy codziennie od dwóch lat? - Nie chce żebyś zobaczył jego ran.
widzisz ją, tą z używanymi ciuchami? - Jej rodziców ledwie stać na jedzenie.
Dziwisz się, dlaczego ona nigdy nie zaprasza nikogo do domu? - Nie robi tego, bo nie chce żebyś zobaczył jej pijanego tatę śpiącego na podłodze jak co wieczór.
Zauważyłeś, ze ona nie śmieje się z żartów o gwałcie? - Zgwałcono ją.
Widzisz tego chłopaka, do którego wszyscy idą po pomoc? - Chciałby, żeby jemu tez ktoś pomógł.
Widzisz jego, tego z wielkimi workami pod oczami? - Cierpi na bezsenność, boi się zasnąć.
Widzisz ja, ta z kompletnie płaskim brzuchem? - Nie cierpi własnego ciała.
Widzisz ją, tą co buja cały dzień w obłokach? - Ma schizofrenie.
Widzisz tego chłopaka, który zawsze obgryza paznokcie? - Ma raka, nie wie ile czasu mu pozostało.
Widzisz go, wiesz, że on wie wszystko o 9/11? - Od tego dnia nie ma rodziców.
Widzisz ją, tą co zawsze ma przy sobie telefon? - Czeka na telefon od policji o tym, że znaleźli jej siostrę, którą porwano 4 lata temu
Nie oceniaj ludzi zbyt szybko - nigdy nie wiesz dlaczego tacy są. Wygląd, mentalność nie pozwolą ocenić drugiego człowieka takim, jaki naprawdę jest. Wygląd to tylko taka jakby ’ maska zewnętrzna ’ która nie oddaje tego, jaki człowiekiem jest w środku. Dlatego nie można poznać drugiej osoby po wyglądzie, irytujące, ze większość tak własnie ocenia innych."
 

 
Siedzę wieczorem ogarnięty moją ciszą
Oni nie słyszą a ja tak jak w transie
Te proste dźwięki mnie kołyszą nade mną chmury wiszą
Wszystko jest takie łatwe i paradoksalne

Zadowolony niosę radość dzisiaj wszędzie
Znowu się uśmiecham wiem że wszystko dobrze będzie
Zagubiony w tłumie chcąc odnaleźć się w tym pędzie
Buduję swoje życie na miłości fundamencie

Te chwile są z nami
I nikt nie zabierze ich dopóki my
Będziemy wciąż tacy sami
Z radością odkrywać każdy nowy dzień

To te chwile są z nami
I nigdy nie zabierze nam już ich nikt
Nie zabierze nikt

Oni słuchają lecz nie słyszą
Między niebem a ciszą spotykamy siebie
Oni patrzą lecz nie widzą z Twojej radości szydzą
Przychodzą kiedy są w potrzebie

Cisza wokół mnie, zapada zmrok
A ja nadal w nią wsłuchuję się
Serce swoim rytmem mocno upewnia mnie,
Że warto wierzyć w ludzi

Pamiętaj o tym że nadzieja karmi a nie tuczy
Do szczęścia otwarte drzwi nie szukaj kluczy
Twój Anioł chce Twą wiarę obudzić

Te chwile są z nami
I nikt nie zabierze ich dopóki my
Będziemy wciąż tacy sami
Z radością odkrywać każdy nowy dzień

To te chwile są z nami
I nigdy nie zabierze nam już ich nikt
Nie zabierze nikt

Idealnie pasuje do mojego stanu dzisiaj *.*
 

 
Tak podły ma smak niepokój i strach..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Mało we mnie ideału, niewielę potrafię, słabo gotuję, mam dwie lewe ręce. Często tłukę szkło, a gdy je nieumiejętnie sprzątnę, pozostałe kawałki wbijają się innym w stopy. Ranię. Czasem nieświadomie, ale to robię, nie pamiętam imion, w ogóle mam słabą pamięć.. Udaję, że mam rację, nawet gdy jej nie mam, po to aby postawić na swoim, przecież mówię mało ideału, ale potrafię kochać tak mocno, potrafię się troszczyć tak bardzo, potrafię słuchać, chcę poda rękę, przytulić i wesprzeć, więc proszę Cię, gdy już się zezłościsz, niech to nie trwa długo. Wiesz, że bardzo boję się zimna i obojętności.
  • awatar Danae: wiesz, że się boję
  • awatar Nobody's Hero.: Piękny wpis, taki prosty, a przekazujący mnóstwo emocji. I zupełnie rozumiem, w jakimś stopniu jesteśmy podobne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cza­sem tak mam, że nic mi się nie chce. Włączam kom­pu­ter tyl­ko i wyłącznie dla za­sady... Pat­rzę tępo w pul­pit, przes­ta­wiam ikon­ki, ale nic więcej. Na­wet mu­zyki mi się nie chce słuchać.

Cza­sem tak mam, że pot­rze­buję się do ko­goś przy­tulić, popłakać, nie wspo­minając o przyczy­nie. Al­bo na­wet usiąść sa­mot­nie w po­koju i zapłaki­wać swój rękaw.

Cza­sem tak mam, że swoim wspa­niałym hu­morem mam ochotę za­razić cały świat, od góry do dołu wy­malo­wać wszys­tko ko­lora­mi tęczy. Ska­kać, śpiewać, śmiać się...

Cza­sem, z ko­lei, mam tak, że za­wie­szam wszel­kie uczu­cia. Nie jes­tem ani smut­na, ani zła, ani we­soła. Nie chce mi się ani śmiać, ani płakać. Krzyczeć też nie. Mam dość na­wet te­go wrażenia, że nic mi się nie chce. Mam dość wszys­tkiego. Jes­tem to­tal­nie obojętna na to, co dzieje się wokół. To­tal­nie obojętna na samą siebie. Dziw­ne.


Ciągle zmienia się mo­je sa­mopoczu­cie, mój sposób od­biera­nia rzeczy­wis­tości. Sa­ma wie­cznie się zmieniam, z dnia na dzień jes­tem co­raz to in­niej­szą osobą.

Wszys­tko się zmienia, ale ser­ce zaw­sze bi­je jed­nym ryt­mem, wy­dając z siebie cichy pogłos Two­jego imienia.



Tak na lepszy mój dzień ostatnio.. Przecież Księżniczka zakochała się w Księciu.. Szkoda, że to chyba nie wypali : \
 

 
(...)- A ja tak tyl­ko cza­sami, tak nap­rawdę cza­sami chciałabym mieć ko­goś u swe­go bo­ku, ko­goś, kto wes­prze, ko­goś, ko­mu będzie na mnie za­leżało, ko­goś, kto mnie będzie kochał, dbał. Ko­goś, kto puści moją dłoń, do­piero wte­dy, gdy zasnę. Chciałabym móc z kimś od cza­su do cza­su po­roz­ma­wiać, uśmie­chnąć się. Jes­tem tyl­ko człowiekiem. Czuł się kiedyś ksiądz tak bar­dzo sa­mot­ny?
Wte­dy to spoj­rzałam na niego smut­nie, nie uśmie­chnął się, ale na je­go twarzy poczęło ry­sować się współczu­cie. Rozpłakałam się jeszcze bar­dziej, choć myślałam, że moc­niej się nie da. Pod­szedł do mnie i położył dłoń na moim bar­ku. Ciepło i miękkość opuszków je­go palców zaczęła pieścić prze­nik­li­wie ten tak mały skra­wek mo­jego ciała, poczułam jak przes­ka­kuje na mnie je­go wiara i zro­zumienie, to jak­by sam Bóg mnie do­tykał.
-Nie płacz już.
-Nic na to nie po­radzę.
-Jes­tem po to, żebyś nie cier­piała.
Pod­szedł jeszcze bliżej i prze­sunął niepew­nie rękę na dru­gi bark oka­lając mnie swym ra­mieniem. Obo­je poczu­liśmy się przez chwilę niekom­forto­wo. Wy­raźnie od­czułam jak zadrżał na całym ciele. Stanęłam nierucho­mo, przes­ta­wałam płakać, a na­wet od­dychać. Zaj­rzałam w je­go ciem­ne oczy, które mi­gotały w różnych od­cieniach złota i sreb­ra. Je­go ciało zaczęło wy­doby­wać swe­go rodza­ju ciepło, które dla moich kości było czymś królew­skim, ucztą, jak­by liźnięciem niebiańskich płomieni. „O, Je­zu-mówiłam w duchu- co ten człowiek w so­bie ma? Nie… Muszę już iść!” Roz­chy­lił war­gi na­bierając po­wiet­rza do płuc, je­go po­wieki stały się ciężkie, lecz wzrok był co­raz bar­dziej zmysłowy.
-Muszę iść…- Po­wie­działam stojąc bez ruchu, jak­bym wca­le te­go nie chciała.
-Chcesz iść?- Za­pytał.- Dokąd?
-Do do­mu.
-Już się nie boisz?
-Nie.
-Już ci nie jest smut­no?
-Nie.
-Bo wiesz, Mag­da­leno, cza­sami wiel­kim zdzi­wieniem jest dla nas to, że będąc sa­memu wca­le nie czu­jemy się sa­mot­ni, praw­da?
Skinęłam głową.
-Ale cza­sami przychodzą ta­kie chwi­le- kon­ty­nuował- kiedy ta sa­mot­ność, a raczej sa­mowys­tar­czal­ność bar­dzo nam dos­kwiera. W pew­nym mo­men­cie człowiek już nie może być sam…- za­kończył rzu­cając mi dziw­ne spoj­rze­nie, które­go wte­dy jeszcze nie znałam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Opo­wiem Ci bajkę. Nie ma ona szczęśli­wego za­kończe­nia, po­nieważ nie jest jedną z wielu pro­duk­cji Wal­ta Dis­neya . Był so­bie chłop­czyk. Mały, pięciolet­ni chłop­czyk którym każdy się zachwa­lał. Mówi­li "spójrz ja­ki On jest śliczny!" "a ja­kie ma ład­ne oczy!", a On uśmie­chał się je­dynie do nich bez większe­go en­tuzjaz­mu. Ludzie uwiel­biali spędzać z Nim czas, na­wet Ci naj­star­si. Opo­wiada­li o przy­godach ze swo­jego dzieciństwa, o wyp­ra­wach na ry­by, o tym jak niez­nośni by­li w szko­le a On je­dynie uśmie­chał się i słuchał. Słuchał choć tak na prawdę nie czuł się z tym dob­rze. Nie pot­rze­bował tych rozmów, jed­nakże nie mógł się odzy­wać. Bo to była his­to­ria ich , a nie je­go. Nie de­cydo­wał o tym, czy po­wierzą mu swój naj­większy sek­ret czy nie. Ro­bił je­dynie za osobę, która pot­rzeb­na jest w da­nym mo­men­cie, aby było nam łat­wiej. Do­ras­tał z każdym dniem, z każdą godziną sta­wał się doj­rzal­szy psychicznie. Nie miał rodzi­ny. A może miał? Sam nie był do końca pe­wien, czy is­tnieje. Ludzie na­dal po­wie­rza­li mu swo­je prob­le­my, liczy­li na szybką po­moc . Dlacze­go jed­nak nikt cho­ciaż raz nie spy­tał, czy On jej nie pot­rze­buje? Nic nie mówił, jed­nak bra­kowało mu oso­by która by go wysłuchała, po­cie­szyła i jak byłaby ta­kowa pot­rze­ba - przy­tuliła. Przez większą część swo­jego życia ob­ra­cał się w to­warzys­twie zakłama­nych osób, które żero­wały na Je­go nie­szczęściu. Gdy miał siedem lat poszedł do la­su. Chciał od­począć, po­myśleć o wszys­tkim. Wziął ze sobą ukocha­nego mi­sia - zwykłego, wyp­cha­nego plusza­ka z jed­nym okiem. Naz­wał Go An­tek. Dlacze­go? Nikt te­go nie wie, na­wet ja. W pew­nym mo­men­cie zo­rien­to­wał się, że mi­siu po pros­tu zniknął, a wraz z nim wszys­tko cze­go pot­rze­bował Chłop­czyk. Płakał. Tam­te­go dnia strasznie płakał. Opuścił Go -mi­mo że nieżywy- to przy­jaciel. A On tak bar­dzo Go pot­rze­bował...Mi­jały miesiące, a Ma­lec na­dal ubo­lewał nad tą stratą. Naj­większą w życiu. W między cza­sie miał ty­siące in­nych mi­siów. Były le­piej ub­ra­ne, miały ład­niej­sze fu­ter­ko...ale Je­go to nie za­dowa­lało. Nie pot­rze­bował se­tek in­nych pluszo­wych przy­jaciół. Pot­rze­bował tyl­ko te­go je­dyne­go, które­go zgu­bił kiedyś ja­ko dziec­ko w le­sie. Te­go, które­mu po­wie­rzał wszys­tkie swo­je prob­le­my, który widział ja­ko je­dyny Je­go łzy i smut­ne oczka.
Nig­dy Go nie od­na­lazł.
 

 
Sie­działa na ław­ce za­lana łza­mi i wte­dy przyszedł ON.
-Dlacze­go płaczesz??
-Odejdź zos­taw mnie w spo­koju!
-Nie mogę dopóki nie przes­ta­niesz płakać.
-Prze­cież ja Ciebie nie ob­chodzę. Zos­taw mnie, odejdź tak wiele ra­zy to ro­biłeś. Nie ran mnie więcej

ONA wciąż płakała, a On od­szedł zro­bił to prze­cież nie pier­wszy raz.... Od­szedł, ale kil­ka metrów da­lej przys­tanął i usiadł na ław­ce. Pat­rzył na nią.
ONA da­lej płakała, zaczął pa­dać deszcz lecz ONA tam ciągle sie­działa.
Pod­szedł do niej ten które­mu ka­zała odejść, zdjął swoją kur­tkę i nak­rył ją i przy­tulił.
ONA objęła go i da­lej płakała. Nie wy­rywała się z je­go objęć, nie ka­zała mu odejść, prze­cież przez niego płakała, tęskniła, chciała go przy­tulić.

-Przep­raszam Cię.... Przep­raszam wiem, że prze­ze mnie płaczesz, wiem ze cię skrzyw­dziłem, wiem że tęsknisz. I wiem że chcesz za­pytać mnie skąd to wiem.

Ona po­kiwała głową gdyż nie mogła nic po­wie­dzieć.

-Widzę to, widzę jak na mnie pat­rzysz, widzę, ja­kie masz smut­ne oczy.......Ja też tęsknie za Tobą, za Twoim uśmie­chem. Przep­raszam jes­tem głupi. Chce byś wie­działa, że jes­tem obok, jes­tem przy To­bie zaw­sze bez względu na to co się sta­nie. Wiem że nie pot­ra­fisz mi zaufać nic dziw­ne­go ty­le ra­zy Cię za­wiodłem . Nie chce Cię pro­sić nie mogę cię za­pytać ?czy mogę do ciebie wrócić? , bo wiem ze nie będziesz pot­ra­fiła od­po­wie­dzieć.
-JA.........ja po pros­tu się boję że znów mnie zos­ta­wisz.....
-Tez się te­go boję, nie chce obiecy­wać, le­piej będzie jak zos­ta­nie tak jak jest te­raz.
-Te­raz?? Czy­li jak??
-Tak po pros­tu, zaw­sze możesz przyjść i się przy­tulić jeżeli te­go pot­rze­bujesz.
-A ty mnie nie od­trącisz??
-Nig­dy! Jes­teś dla mnie bar­dzo ważna i chce byś była szczęśli­wa... I chciałabym cię pro­sić tyl­ko o jed­no.
-O co??
-Jeżeli będziesz mu­siała się wypłakać to zadzwoń do mnie, przyjdź i wypłacz się w moje ramie proszę....

Ona tyl­ko się uśmiechnęła i mocno przytuliła ....


 

 
"Udowodnij mi, że szczęście to nie tylko rzeczownik, udowodnij, że miłość to nie tylko fizyczność, rozbudź uśpione zmysły, naucz mnie kochać nie tylko ciałem, ale i duszą "
 

 
Bałaś się?
kiedy świat się zatrzymał,
oddech uwiązł w gardle,
a oczy patrzyły martwo
w jeden punkt?

Bałaś się?
kiedy ktoś zapytał,
o blizny zdobiące ciało,
lub o krew na chusteczkach
pochowanych w pokoju?

Bałaś się?
kiedy Boże oczy,
umyślnie unikały
twojego obrazu i
ignorowały usilne prośby?

Bałaś się?
kiedy zapłakana matka,
odwróciła się na pięcie
i wzruszyła ramionami
mając już dość cierpienia?

Bałaś się?
kiedy on wypowiedział
tych kilka prostych słów,
trafiając do głębi
twojego zmarnowanego serca?
 

 
Chciałby być codziennie, budzić się przy niej codziennie...
Mówić jak bardzo ją kocha i całować ją namiętnie...
Przeszkodą są kilometry, których pokonać nie może...
Chciałaby budzić się przy Nim namiętnie..
Czuć jego obecność codziennie..
Chciałaby aby kilometry przeszkodą nie były..
 

 
Płaczę już codziennie.
Nie mam czasu być sobą.
Nienawidzę się.
Udaje kogoś innego, bo z zewnątrz jestem wesoła ale od środka mnie rozpierdala.
Brakuje mi cię.
Tęsknię.
Nikt mnie nie kocha.
Jestem beznadziejna.
Życie nie ma dla mnie sensu.
Żegnam was.
Umarłam.
  • awatar Don't kill butterfly !: Rewelacyjny blog ! Zapraszam do mnie, piszę opowiadanie w ramach The Butterfly Project, dotyczy osób z autoagresją, myślę że warto wpaść, jeśli się spodoba proszę o dodanie do obserwowanych <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Tak wiele łez przelały te oczy,
tych łez po stracie i tych proroczych czy kiedyś ktoś łzę ostatnią zobaczy?
I co tak właściwie ta łza będzie znaczyć?
Czy będzie zaschnięta na policzku trupim czy ktoś wszystkie na zawsze odkupi sprawi,
że żadna już więcej nie padnie chociaż nie padnie też w grobie, na dnie.




WPIS By Zdarty
 

 
Tak trochę umarłam.
Tak trochę zamordowałam swoją duszę.
Tak trochę obumarłam.
Tak trochę pokochałam.
Tak trochę odeszłam.
Tak trochę bardzo żałowałam.
Tak trochę nie mogłam tego cofnąć.
Tak trochę codziennie patrzałam na Ciebie z góry.
Tak trochę widziałam jak układa Ci się beze mnie.
Tak trochę stawałam się szczęśliwa widząc, że jest dobrze.
Tak trochę nagle zamarzłam gdy stanąłeś przede mną w niebie.
 

 
chodź do mnie.
usiądź wygodnie.
może się czegoś napijesz.
kawa?
herbata?
joint?
do wyboru do koloru.
a teraz słuchaj.
.
zapomniałam oddychać,
serce przestało bić,
tętno się zatrzymało.
ktoś bezczelnie wkradł się do moich myśli,
ukradł cząstkę mnie.
najpierw zabrał,
później schował do kieszeni,
a na koniec je zgubił.
myśli zbyt przesiąkły zapachem strachu i cały czas wysyłają impulsy do mojego mózgu.
a może inaczej?
wyrwał,
wyszarpał,
rzucił nimi o ziemię,
na koniec zdeptał i odszedł,
zostawiając krwawe ślady na posadzce.
nie mam nadziei,
nie mam chęci do życia,
mizantropia wkrada się bokiem i prosi o przebaczenie ,
choć porzuciłam ją już dawno.
nie zostało mi nic oprócz Ciebie,
choć nadal czuje się samotna,
wyalienowana i pusta.
 

 
Nie sztuką jest wykrzyczeć "Kocham Cię" w pustkę, sztuką jest powiedzieć to w oczy Tej jednej osobie. ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jestem już zmęczona walką o innych. Teraz usiądę i sprawdzę, kto będzie walczyć o mnie..
 

 
No dobra dość dawno mnie nie było. Przydałoby się jakiś dodać. Ale kompletnie nie mam weny. Tysiące smutnych myśli w mojej głowie a nie chcę was nimi zadręczać bo w większości was i tak to nie obchodzi.
 

 
Nie mam ostatnio sił dodawać jakichkolwiek wpisów. Przepraszam, ale jestem padnięta a po za tym coś się ze mną dzieje( jakaś choroba, czy coś)
Dodam wam kilka zdjęć i obiecuję, że jeżeli będę na siłach to to nadrobię



Jeżeli macie jakieś propozycje na kolejne stylówki albo na Wpisy,które chcielibyście tutaj widzieć, to piszcie w komentarzach
 

 
No to jako iż dzisiaj padam z sił to wstawię wam kilka stylóweczek <3



 

 
1.Nie całuj, jeżeli nie kochasz.
2.Nie rób nadziei, jeżeli masz zaraz odejść.
3.Nie rozkochuj mnie w sobie, jeżeli sam mnie nie kochasz.
4. Nie mów "kocham cię" , jeżeli to nie prawda.
5. Nie przytulaj, jeżeli ma to trwać tylko chwilę.

 

 
Co mam zrobić, żeby pokazać Ci jak bardzo Cię kocham?